independent boomerang bulletin
wydanie I/04 - marzec/maj 2004 - I rok wydania - polska wersja jezykowa


story


mta-story
, ted bailey. tłumaczył z niemieckiego i angielskiego lech walotek-scheidegger / hanbei

ten, dość ogólny, zarys historii rozwoju bumerangów mta został opublikowany po raz pierwszy przez teda baileya w jego wcześniejszej gazecie "boomerang journal" w 1995, jak i pózniej, w wersji zaktualizowanej w internecie. w 1996 artykuł ten ukazał się również na łamach nieistniejącego już kwartalnika niemieckojęzycznego "bumerangwelt" (III/1996). ted poinformował mnie, iż w ciągu ostatnich sześciu lat nie znalazł czasu na budowę... ani jednego bumerangu, i przykro mu, iż nie może nam służyć aktualną wersją. przeszukał jednakże swoje archiwa dla udostępnienia załączoych zdjęć.
tekst ten jest rzutem oka na temat mta do połowy lat 90-tych.



istnieje parę wskazówek potwierdzających przeświadczenie, iż bumerangi charakteryzujące się dłuższym czasem lotu wytwarzane były już przez aborygenów. encyklopedia compton`a (1940 - do dzisiaj) ukazuje w dziale poświęconym bumerangom zarys lotu będący typowym dla mta.
najwcześniej datowana wskazówka, którą udało mi się zdobyć na temat bumerangów przypominających mta, pochodzi z roku 1895. tak jest - z przed 110-ciu laty! jeżeli macie dostęp do archiwów patentowych, rzućcie okiem na u.s. patent nr. 532.233. frank saxon budował laminatowe bumerangi, przypominające formą wczesne modele wilhelma bretfelda. ten model, wyważony ołowiem, posiadał dłuższe pierwsze ramię i krótsze drugie, a tekst opisujący charakterystykę lotu wyłania cechy nie inne, jak te typowe dla mta.

jako dyscyplina i integralna cząść zawodów, mta zostało wprowadzone w póznych latach siedemdziesiątych. bulietyn baa nr. 25 z czerwca 1981 roku opisuje dyscyplinę nazwaną"duration", z trzema rzutami i obowiązkowym złapaniem. artykuł zauważa, iż bob burwell rzucił swoim bumerangiem, który po 21 sekundach... zniknął widzom z pola widzenia. prawdopodobnie był to pierwszy trybut dla boga jet streamu! i najprawdopodobniej panowała wtedy dość wietrzna pogoda. w ameryce dyscyplina maximum time aloft została nadmieniona po raz pierwszy w boomerang newsletter bena ruhesa, latem 1980. barnaby ruhe osiągnął czas 20,24 sekund bumerangiem, który został wyrzucony bardzo mocno w góre. stuart jones osiągnął nawet 21 sekund za pomocą plastikowego wham-o. jeśli ktoś kiedykolwiek rzucał tym... młotkiem, nie może inaczej, jak być pełen uznania dla tego osiągnięcia!

w tym samym czasie, i bez rozgłosu, experymentował zawzięcie w dalekiej europie z niesamowicie dużymi modelami wilhelm brtefeld, które przeciętnie osiągały 30 sekund. kwietniowe wydanie bbs bulietinu z 1982 opublikowało artykuł na temat "bretfeldowych dinozaurów", nazwanych tak przez wzgląd na ich wielkość, nie na wiek. to był początek dzisiejszego trendu zapowiadającego budowe bumerangów o krótszym pierwszym ramieniu.

jednym z pierwszych niezapomnianych momentów w świecie mta był rzut 15-letniego anglika davida "cannon arm" schummy, żyjącego dzisiaj w queenslandzie, w australii. david ustanowił oficjalny rekord świata w 1992 w paryżu wynikiem 26,33 sekund. mta schummyiego był praktycznie kopią designu bretfelda.

te pierwsze mta miały ogromne gabaryty, wyważane były ołowiem i nie posiadały tuningu. były praktycznie płaskie. niektóre były wydrążone i posiadały skośne szlify na krawędzi natarcia. nie latały one zbyt wysoko, charakteryzowały się jednak bardzo dobrym momentem nośności utrzymując jednocześnie rotację, przez co opadały bardzo powoli. david schummy sprzedawał swoje rolingi ze sklejki po dwadzieścia dolców za sztukę, pozostawiając szlif profilu... wyobrazni kupującego. cóż, dobry mta był wtedy wart furę złota i top secret!



"throwing ted", tuż przed startem mta...



modele europejczyków zostały w 80-tych latach przeszmuglowane do usa przez barnaby ruhe`go. niedługo pózniej najlepszymi miotaczami mta w ameryce północnej byli barnaby, jego dwaj kuzyni larry i peter ruhf, a także paru bliskich przyjaciół, jak na przykład mike forrester.

w następnych latach kontynuowano małymi krokami zmianę designu, i czas lotu osiągnął przedział 40 sekund. rok 1984 przyniósł z turniejem usa versus australia ogromne zainteresowanie i popularność technologii mta. do dziś pamiętam zachowanie petera ruhfa, który posiadał na turnieju najbardziej odjazdowy model ze wszystkich. trzymał go schowanego w skarpecie i wyciągnął tuż przed swoim rzutem. po złapaniu bumerang zniknął natychmiast na powrót w swoim "pokrowcu".

ale i w tym wypadku były to modele brachialnie duże, płaskie i bardzo cieńkie. poszczególne siły nośne obydwu ramion wywoływały lekko dyhedralną V-formę lotu. peter przekroczył nieoficjalnie w 1984 roku jako pierwszy magiczną granicę jednej minuty. pod koniec tego samego roku fala zainteresowania objęła i mnie. zbudowałem wiele ogromnych dinozaurów, których kontrolowanie było już samo w sobie sztuką, i których czas lotu nie przekroczył nigdy 20 sekund.

pewnej mroznej zimy miałem sporo czasu, aby podumać nad designem. pierwszym kryterium było przejęcie nierównej długości ramion z form bretfelda. następnie powiedziałem sobie, iż mniejsze wymiary musiałyby być lepszymi. natura również nie wyewoluowała potwornie wielkich nasion lotnych. wszystkie są niesamowicie małe i mają zaledwie jedno skrzydło... acha! - pomyślałem - to jest ważna wskazówka!

następnie rzuciłem każdym bumerangiem z mojej kolekcji (...ted, to musiało trochę potrwać ;o), przyp. tłumacza), aby zobaczyć, który najlepiej zachowuje swój spin. zwycięzcą okazał się rippah boba burwella.

pierwszy mta, który następnie zbudowałem, był pomniejszeniem rippaha, z przedłużonym pierwszym ramieniem i połową wielkości bretfeldowego dinozaura. latał wspaniale, ale czegoś mi w nim brakowało, ponieważ czas lotu trzymał się nadal poniżej 20 sekund.

na początku lat 80-tych spędziłem sporo czasu z alem gerhardsem, ucząc się przy tej okazji tuningu jego hooka. nie wierzcie, jeśli nie chcecie, ale jego hooki latały, jak dzisiejsze mta i on potrafił dać im taki tuning, iż wracały ku ziemi. co za kombinacja - przeszło mi znowu przez głowę - forma bumerangu z elementami minibumerangu baileya, mta bretfelda, burwellowego rippaha i gerhardsowego hooka!

ten nowy mta był czystym sukcesem. już po paru minutach otrzymałem loty powyżej 30 sekund, a po paru godzinach powyżej jednej minuty! byłem wniebowzięty. w następnych tygodniach sukcesywnie pomniejszałem ten model i niedługo pózniej przekroczyłem granicę dwuch minut. z drugiej strony tej bariery zacząłem regularnie tracić bumerangi na rzecz... boga jet streamu. w rzeczy samej, przyznaję, w tych pierwszych latach straciłem około pięćdziesięciu sztuk... (ted napisał mi, iż jest zdania, że one nigdy nie wylądowały ;o), przyp. tłumacza).

niektóre z bumerangów teda, zbudowane w pierwszej połowie lat `90-tych

byłem pierwszym, któremu udało się zacząć sprzedawać dobre mta za słone pieniądze, co robiłem za pośrednictwem bena ruhe. naturalnie konkurencja nie spała. rod jones kupił 9 egzemplarzy mojej serii mini-mta i już niedługo pózniej posiadał dość podobną formę z nową własnościę: laminował swoje bumerangi w wygiętej do tego celu formie, aby uzyskać "wbudowany" tuning. mta roda już niebawem stał się bardzo popularnym modelem w australii i innych częściach świata.

w wydaniu mhr nr. 31 z lata 1987 roku opublikowałem plan nowego modelu mta, który nazwałem wind sailor. miał on dłuższe i węższe ramiona, niż moje poprzednie modele. i pewien bardzo poważny problem. najłatwiejszym, co można było z nim zrobić, była jego strata. choć miałem wiele przyjemności w rzucaniu tym wehikułem, nigdy nie widziałem go jako bumerangu na zawodach, i dzisiaj używam go również... bardzo rzadko.

gdzieś koło tego czasu pojawiła się nowa postać w kołach bumerangowych: jonas romblad. swój pierwszy rozgłos zdobył on nie w dziedzinie mta. jego sztukateryjnie zdobione bumerangi z forniru są najpiękniejszymi, które po dziś dzień znam. niektóre z tych niesamowicie misternych egzemplarzy były przedstawiane na przełomie 80 i 90 lat w prasie bumerangowej, niestety dzisiaj popadły w zapomnienie... któregoś dnia zrobiliśmy wymianę z jonasem, i kiedy w 1988 zjawił się w usa, przywiózł mi dwa fantastycznie laminowane modele wind sailora, z misterną grawurą.

jonas opowiedział mi, iż pracuje nad dużo lepszą wersją tego bumerangu stosując technikę kompozytową (warstwy różnych materiałów zostają laminowane horyzontalnie w jednej formie; przyp. tłumacza). zaintrygowany pomysłem poparłem jego zapał, wyrażając jednak powątpiewanie, aby przy tak trudnym projekcie komukolwiek mogło się to powieść. na szczęście każdy z nas sią czasem myli.

jonas potrzebował paru lat, zanim jego pierwszy composite-mta ujrzał światło dzienne. kiedy w 1991 roku miałem okazję wypróbować pierwszy egzemplarz, wiedziałem, iż otrzymałem coś bardzo niecodziennego. oto w mojej dłoni leżał bumerang mta, mający już perfekcyjne wygięcie. przypominał on co prawda mojego wind sailora, ale posiadał własne, bardzo zaawansowane własności profilu i struktury powierzchni. ten mta miał wbudowany niejako na stałe tuning i nie musiał być więcej wyginany. był niesamowicie lekkim i pozostawał bardzo długo w powietrzu.

mta z pertinaxu stały się popularnymi w tym samym czasie. pojawiły się najpierw w europie i były wspaniałe w lotach przy wietrze. europejczycy potrzebowali takiej technologii, jako, że u nich panuje dużo bardziej wietrzna pogoda, niż w usa.

dzisiaj sporo słyszy sie o mta jonasa. zdobył on duże uznanie, i jest ono bezsprzecznie zasłużone. 17-sto minutowy lot johna gorskiego i wiele innych osiągnięć oraz zwycięstw na zawodach są tego najlepszym dowodem. pomimo tego nie wyrzucałbym na waszym miejscu ani drewnianych, ani pertinaxowych mta. przy wietrze mta z pertinaxu są lepszym wyborem, pod warunkeim, że się wie, jak je wygiąć. czy to nie earl tutty na world team cup w japonii wygrał modelem... drewnianym?

najgorszą zasługą, którą muszę przypisać jonasowi, jest to, iż większa cześć miotaczy zapomniała zupełnie, jak poprawnie tuniguje się mta z drzewa...

nowa technologia mta przychodzi starą już tradycją z europy. niestety, wygląda na to, że zarówno amerykanie jak i australijczycy zdolni są wyłącznie do kopiowania tego, co w europie przyszło na świat. wiem, wiem, moi amerykańscy przyjaciele dadzą mi popalić za te słowa - ale to prawda!
hej australijczycy! i o was tu też mowa!

georgi dimanchev z bułgarii przedstawił niedawno nowy model mta. jest to nowy design, formą przypominający europejskie mta z pertinaxu, ale w technologii kompozytu, jak prace jonasa. niektórzy miotacze mieli problemy z modelem georgiego. mój prototyp lata niezle, ale wyczuć jego wyrzut nie jest najłatwiejszym zadaniem. nie przekreślajcie jednak od razu georgiego. on jest doświadczonym aerodynamikiem, wie co robi i jestem pewien, że z jego kuchni wyjdzie niebawem produkt mający klasę turniejową.

ostatnie słowo w dziale nowe technologie w mta należy się axelowi hecknerowi z niemiec, który zbudował trzyramienne mta. były one hitem na world cupie w nowej zelandii. wieloskrzydłowe mta axela przedstawiane były już na łamach boomerangs news, w numerze z pazdziernika 1995. wielu światowej klasy miotaczy czytało ten artykół, ale zwrócili uwagę na ten nieortodoksyjny design dopiero na zawodach - co było niestety już nieco pózną reakcją. biore zakład, że ta technika będzie dominowała zawody sezonu 96.

osobiście żywię nadzieję, że mta będą również w przyszłości nierozerwalną częścią zawodów. wygląda na to, że ta dyscyplina widzów rozgrzewa najlepiej, a ja sam jestem zdania, iż mta są bezsprzecznie najbardziej fascynującymi bumerangami. jeśli uda wam sie już rozgryść... problem rzutu i wasz bumerang poleci, stwierdzicie sami, że mta stają się nałogiem. spróbójcie! opłaca się!


ted bailey - był czynnym twórcą rozwoju bumerangów mta i należy bezsprzecznie do panteonu bumowego. żyje wraz z rodzina w usa.

najbardziej prestiżowe aukcje bumerangów wychodzą z pod jego ręki. więcej informacji na ten temat na stronie teda:
http://www.flight-toys.com/

zdjęcia: ted bailey archiv




copyright © by independent boomerang bulletin 2004