|
mta-story, ted bailey. tłumaczył z niemieckiego i angielskiego
lech walotek-scheidegger / hanbei
ten, dość ogólny, zarys historii rozwoju bumerangów
mta został opublikowany po raz pierwszy przez teda baileya w jego wcześniejszej
gazecie "boomerang journal" w 1995, jak i pózniej, w wersji
zaktualizowanej w internecie. w 1996 artykuł ten ukazał się również na
łamach nieistniejącego już kwartalnika niemieckojęzycznego "bumerangwelt"
(III/1996). ted poinformował mnie, iż w ciągu ostatnich sześciu lat nie
znalazł czasu na budowę... ani jednego bumerangu, i przykro mu, iż nie
może nam służyć aktualną wersją. przeszukał jednakże swoje archiwa dla
udostępnienia załączoych zdjęć.
tekst ten jest rzutem oka na temat mta do połowy lat 90-tych.
istnieje parę wskazówek potwierdzających przeświadczenie,
iż bumerangi charakteryzujące się dłuższym czasem lotu wytwarzane były
już przez aborygenów. encyklopedia compton`a (1940 - do dzisiaj)
ukazuje w dziale poświęconym bumerangom zarys lotu będący typowym dla
mta.
najwcześniej datowana wskazówka, którą udało mi się zdobyć na temat bumerangów
przypominających mta, pochodzi z roku 1895. tak jest - z przed 110-ciu
laty! jeżeli macie dostęp do archiwów patentowych, rzućcie okiem na u.s.
patent nr. 532.233. frank saxon budował laminatowe bumerangi, przypominające
formą wczesne modele wilhelma bretfelda. ten model, wyważony ołowiem,
posiadał dłuższe pierwsze ramię i krótsze drugie, a tekst opisujący charakterystykę
lotu wyłania cechy nie inne, jak te typowe dla mta.
jako dyscyplina i integralna cząść zawodów, mta zostało wprowadzone w
póznych latach siedemdziesiątych. bulietyn baa nr. 25 z czerwca
1981 roku opisuje dyscyplinę nazwaną"duration", z trzema rzutami
i obowiązkowym złapaniem. artykuł zauważa, iż bob burwell rzucił
swoim bumerangiem, który po 21 sekundach... zniknął widzom z pola widzenia.
prawdopodobnie był to pierwszy trybut dla boga jet streamu! i najprawdopodobniej
panowała wtedy dość wietrzna pogoda. w ameryce dyscyplina maximum time
aloft została nadmieniona po raz pierwszy w boomerang newsletter
bena ruhesa, latem 1980. barnaby ruhe osiągnął czas 20,24 sekund
bumerangiem, który został wyrzucony bardzo mocno w góre. stuart jones
osiągnął nawet 21 sekund za pomocą plastikowego wham-o. jeśli ktoś
kiedykolwiek rzucał tym... młotkiem, nie może inaczej, jak być
pełen uznania dla tego osiągnięcia!
w tym samym czasie, i bez rozgłosu, experymentował zawzięcie
w dalekiej europie z niesamowicie dużymi modelami wilhelm brtefeld,
które przeciętnie osiągały 30 sekund. kwietniowe wydanie bbs bulietinu
z 1982 opublikowało artykuł na temat "bretfeldowych dinozaurów",
nazwanych tak przez wzgląd na ich wielkość, nie na wiek. to był początek
dzisiejszego trendu zapowiadającego budowe bumerangów o krótszym pierwszym
ramieniu.
jednym z pierwszych niezapomnianych momentów w świecie mta był rzut 15-letniego
anglika davida "cannon arm" schummy, żyjącego
dzisiaj w queenslandzie, w australii. david ustanowił oficjalny rekord
świata w 1992 w paryżu wynikiem 26,33 sekund. mta schummyiego był praktycznie
kopią designu bretfelda.
te pierwsze mta miały ogromne gabaryty, wyważane były ołowiem i nie posiadały
tuningu. były praktycznie płaskie. niektóre były wydrążone i posiadały
skośne szlify na krawędzi natarcia. nie latały one zbyt wysoko, charakteryzowały
się jednak bardzo dobrym momentem nośności utrzymując jednocześnie rotację,
przez co opadały bardzo powoli. david schummy sprzedawał swoje rolingi
ze sklejki po dwadzieścia dolców za sztukę, pozostawiając szlif profilu...
wyobrazni kupującego. cóż, dobry mta był wtedy wart furę złota i top secret!
"throwing ted", tuż przed startem mta...
modele europejczyków zostały w 80-tych latach przeszmuglowane do usa przez
barnaby ruhe`go. niedługo pózniej najlepszymi miotaczami mta w ameryce północnej
byli barnaby, jego dwaj kuzyni larry i peter ruhf, a także paru bliskich
przyjaciół, jak na przykład mike forrester.
w następnych latach kontynuowano małymi krokami zmianę designu, i czas
lotu osiągnął przedział 40 sekund. rok 1984 przyniósł z turniejem usa
versus australia ogromne zainteresowanie i popularność technologii
mta. do dziś pamiętam zachowanie petera ruhfa, który posiadał na turnieju
najbardziej odjazdowy model ze wszystkich. trzymał go schowanego w skarpecie
i wyciągnął tuż przed swoim rzutem. po złapaniu bumerang zniknął natychmiast
na powrót w swoim "pokrowcu".
ale i w tym wypadku były to modele brachialnie duże, płaskie i bardzo
cieńkie. poszczególne siły nośne obydwu ramion wywoływały lekko dyhedralną
V-formę lotu. peter przekroczył nieoficjalnie w 1984 roku jako pierwszy
magiczną granicę jednej minuty. pod koniec tego samego roku fala zainteresowania
objęła i mnie. zbudowałem wiele ogromnych dinozaurów, których kontrolowanie
było już samo w sobie sztuką, i których czas lotu nie przekroczył nigdy
20 sekund.
pewnej mroznej zimy miałem sporo czasu, aby podumać nad designem. pierwszym
kryterium było przejęcie nierównej długości ramion z form bretfelda. następnie
powiedziałem sobie, iż mniejsze wymiary musiałyby być lepszymi. natura
również nie wyewoluowała potwornie wielkich nasion lotnych. wszystkie
są niesamowicie małe i mają zaledwie jedno skrzydło... acha! - pomyślałem
- to jest ważna wskazówka!
następnie rzuciłem każdym bumerangiem z mojej kolekcji (...ted, to musiało
trochę potrwać ;o), przyp. tłumacza), aby zobaczyć, który najlepiej zachowuje
swój spin. zwycięzcą okazał się rippah boba burwella.
pierwszy mta, który następnie zbudowałem, był pomniejszeniem rippaha,
z przedłużonym pierwszym ramieniem i połową wielkości bretfeldowego dinozaura.
latał wspaniale, ale czegoś mi w nim brakowało, ponieważ czas lotu trzymał
się nadal poniżej 20 sekund.
na początku lat 80-tych spędziłem sporo czasu z alem gerhardsem,
ucząc się przy tej okazji tuningu jego hooka. nie wierzcie, jeśli
nie chcecie, ale jego hooki latały, jak dzisiejsze mta i on potrafił dać
im taki tuning, iż wracały ku ziemi. co za kombinacja - przeszło mi znowu
przez głowę - forma bumerangu z elementami minibumerangu baileya, mta
bretfelda, burwellowego rippaha i gerhardsowego hooka!
ten nowy mta był czystym sukcesem. już po paru minutach otrzymałem loty
powyżej 30 sekund, a po paru godzinach powyżej jednej minuty! byłem wniebowzięty.
w następnych tygodniach sukcesywnie pomniejszałem ten model i niedługo
pózniej przekroczyłem granicę dwuch minut. z drugiej strony tej bariery
zacząłem regularnie tracić bumerangi na rzecz... boga jet streamu. w rzeczy
samej, przyznaję, w tych pierwszych latach straciłem około pięćdziesięciu
sztuk... (ted napisał mi, iż jest zdania, że one nigdy nie wylądowały
;o), przyp. tłumacza).
 |
niektóre z bumerangów teda, zbudowane w pierwszej połowie
lat `90-tych
byłem pierwszym, któremu udało się zacząć sprzedawać
dobre mta za słone pieniądze, co robiłem za pośrednictwem bena ruhe. naturalnie
konkurencja nie spała. rod jones kupił 9 egzemplarzy mojej serii
mini-mta i już niedługo pózniej posiadał dość podobną formę z nową własnościę:
laminował swoje bumerangi w wygiętej do tego celu formie, aby uzyskać
"wbudowany" tuning. mta roda już niebawem stał się bardzo popularnym
modelem w australii i innych częściach świata.
w wydaniu mhr nr. 31 z lata 1987 roku opublikowałem plan nowego
modelu mta, który nazwałem wind sailor. miał on dłuższe i węższe
ramiona, niż moje poprzednie modele. i pewien bardzo poważny problem.
najłatwiejszym, co można było z nim zrobić, była jego strata. choć miałem
wiele przyjemności w rzucaniu tym wehikułem, nigdy nie widziałem go jako
bumerangu na zawodach, i dzisiaj używam go również... bardzo rzadko.
gdzieś koło tego czasu pojawiła się nowa postać w kołach bumerangowych:
jonas romblad. swój pierwszy rozgłos zdobył on nie w dziedzinie
mta. jego sztukateryjnie zdobione bumerangi z forniru są najpiękniejszymi,
które po dziś dzień znam. niektóre z tych niesamowicie misternych egzemplarzy
były przedstawiane na przełomie 80 i 90 lat w prasie bumerangowej, niestety
dzisiaj popadły w zapomnienie... któregoś dnia zrobiliśmy wymianę z jonasem,
i kiedy w 1988 zjawił się w usa, przywiózł mi dwa fantastycznie laminowane
modele wind sailora, z misterną grawurą.
jonas opowiedział mi, iż pracuje nad dużo lepszą wersją tego bumerangu
stosując technikę kompozytową (warstwy różnych materiałów zostają laminowane
horyzontalnie w jednej formie; przyp. tłumacza). zaintrygowany pomysłem
poparłem jego zapał, wyrażając jednak powątpiewanie, aby przy tak trudnym
projekcie komukolwiek mogło się to powieść. na szczęście każdy z nas sią
czasem myli.
jonas potrzebował paru lat, zanim jego pierwszy composite-mta ujrzał
światło dzienne. kiedy w 1991 roku miałem okazję wypróbować pierwszy egzemplarz,
wiedziałem, iż otrzymałem coś bardzo niecodziennego. oto w mojej dłoni
leżał bumerang mta, mający już perfekcyjne wygięcie. przypominał on co
prawda mojego wind sailora, ale posiadał własne, bardzo zaawansowane własności
profilu i struktury powierzchni. ten mta miał wbudowany niejako na stałe
tuning i nie musiał być więcej wyginany. był niesamowicie lekkim i pozostawał
bardzo długo w powietrzu.
mta z pertinaxu stały się popularnymi w tym samym czasie. pojawiły się
najpierw w europie i były wspaniałe w lotach przy wietrze. europejczycy
potrzebowali takiej technologii, jako, że u nich panuje dużo bardziej
wietrzna pogoda, niż w usa.
dzisiaj sporo słyszy sie o mta jonasa. zdobył on duże uznanie, i jest
ono bezsprzecznie zasłużone. 17-sto minutowy lot johna gorskiego
i wiele innych osiągnięć oraz zwycięstw na zawodach są tego najlepszym
dowodem. pomimo tego nie wyrzucałbym na waszym miejscu ani drewnianych,
ani pertinaxowych mta. przy wietrze mta z pertinaxu są lepszym wyborem,
pod warunkeim, że się wie, jak je wygiąć. czy to nie earl tutty na world
team cup w japonii wygrał modelem... drewnianym?
najgorszą zasługą, którą muszę przypisać jonasowi, jest to, iż większa
cześć miotaczy zapomniała zupełnie, jak poprawnie tuniguje się mta z drzewa...
nowa technologia mta przychodzi starą już tradycją z europy. niestety,
wygląda na to, że zarówno amerykanie jak i australijczycy zdolni są wyłącznie
do kopiowania tego, co w europie przyszło na świat. wiem, wiem, moi amerykańscy
przyjaciele dadzą mi popalić za te słowa - ale to prawda!
hej australijczycy! i o was tu też mowa!
georgi dimanchev z bułgarii przedstawił niedawno nowy model mta.
jest to nowy design, formą przypominający europejskie mta z pertinaxu,
ale w technologii kompozytu, jak prace jonasa. niektórzy miotacze mieli
problemy z modelem georgiego. mój prototyp lata niezle, ale wyczuć jego
wyrzut nie jest najłatwiejszym zadaniem. nie przekreślajcie jednak od
razu georgiego. on jest doświadczonym aerodynamikiem, wie co robi i jestem
pewien, że z jego kuchni wyjdzie niebawem produkt mający klasę turniejową.
ostatnie słowo w dziale nowe technologie w mta należy się axelowi
hecknerowi z niemiec, który zbudował trzyramienne mta. były one hitem
na world cupie w nowej zelandii. wieloskrzydłowe mta axela przedstawiane
były już na łamach boomerangs news, w numerze z pazdziernika 1995.
wielu światowej klasy miotaczy czytało ten artykół, ale zwrócili uwagę
na ten nieortodoksyjny design dopiero na zawodach - co było niestety już
nieco pózną reakcją. biore zakład, że ta technika będzie dominowała zawody
sezonu 96.
osobiście żywię nadzieję, że mta będą również w przyszłości nierozerwalną
częścią zawodów. wygląda na to, że ta dyscyplina widzów rozgrzewa najlepiej,
a ja sam jestem zdania, iż mta są bezsprzecznie najbardziej fascynującymi
bumerangami. jeśli uda wam sie już rozgryść... problem rzutu i wasz bumerang
poleci, stwierdzicie sami, że mta stają się nałogiem. spróbójcie! opłaca
się!
|
ted bailey - był czynnym twórcą rozwoju bumerangów
mta i należy bezsprzecznie do panteonu bumowego. żyje wraz z rodzina
w usa.
najbardziej prestiżowe aukcje bumerangów wychodzą
z pod jego ręki. więcej informacji na ten temat na stronie teda:
http://www.flight-toys.com/
zdjęcia: ted bailey archiv
|
|
|