|
Będzie to bardzo smutna historia,
Czasami takie zdarzaję się.
Zaczeło się bardzo szczęśliwie,
Ale skończyło naprawdę zle.
To będzie smutna opowieść.
Choć dobrego końca bym chciał,
Zakończy się bardzo tragicznie.
Na końcu niej będzie morał!
Poszedłem na pole golfowe,
Gdzie obcy jest miasta zgiełk.
Nie było tam wtedy golfistow,
Bo wszystko pokrywał śnieg.
Było chyba minus 5 stopni.
W pobliżu majaczył las.
Pogoda marniutka na golfa,
Lecz dla bumera w sam raz.
Więc wziąłem ze soba bumerki.
W polary wcisnąłem się cztery.
Torbę zarzuciłem na ramię,
Poszedłem by rzucać bumery.
Miotałem moim klasykiem,
Kataną co dał mi ją Lech,
Rzuciłem raz nawet WC'tem(*),
Lot Orki zapierał mi dech.
Lecz znów zagłębiłem się w plecak,
Bo naszła mnie nagła ta myśl.
Wypróbuję dziś nowego Lea,
Bo chcę by poleciał on dziś!
Lecz z przodu i z tyłu lądował,
Wbijając się w mięciutki śnieg.
Lądował praktycznie wszędzie,
Lecz niestety w ręce mej: NIET!
Aż wtem nadszedł właśnie ten moment!
Bóg z nieba znak dzisiaj mi dał!
Chwyciłem więc za Lea skrzydło,
I perfekcyjnie rzuciłem nim w dal.
Chwytając robiłem niezwykle triki,
Duma wielka rozpierała mnie!
Lecz to jest właśnie ten moment,
Gdzie szczęście moje kończy się!
Gdy bumer mój zbliżał się do mnie,
Gdy w palcach prawie czułem go,
Wiatr nagle zmienił kierunek,
A Lea grzmotnał w drzewo!
Do uszu dobiegł głuchy trzask.
Materiał pękł równo w połowie.
A przecież było tak pięknie!
Pytania chuczały mi w głowie!
Stałem tam sam jak ten palec.
Skoczyło mi ciśnienie krwi.
Łzy napłyneły do oczu,
czas było do domu iść mi.
Wtem głos mnie dobiegł z nicości!
Zamarłwszy wyostrzyłem sluch.
Spojrzałem na mojego Lea!
To mowił do mnie jego duch!
Powiedział "złap mnie za skrzydło,
wykonaj mną kilka rzutów.
Nie sklejaj mnie już mój kolego,
Czas nowy bum wyciąć dziś znów".
Chwyciłem Lea znow mocno,
na nowo rzucać zacząłem.
Zal straszny serce me wypełnił,
Lecz cóż innego zrobić mogłem?
Gdy do domu wróciłem wieczorem,
Zrobiłem tak jak bumer chciał.
Wyciąłem dwa nowe modele!
I tu nadszedł czas na morał!
Jeśli jest jakaś mądrość w tym wierszu,
To czas abyś poznał ją Ty.
Choć łzy wypełniają twe oczy,
To nie poddawaj się nigdy!!
Czasem Zycie daje nam w kość,
Od problemów aż boli nas głowa.
Pamietaj, że gdy tylko chcesz,
Możesz zacząć wszystko od nowa!
Koniec
|