|
hej, bando bumowa,
| |
 |
| |
okulary robocze hyundaia nadadzą się
nie tylko do obróbki rangów, ale i fast catcha... |
po słowach wstępu widać od razu, iż red naczelny się
conajmniej rozbrykał, lub jest już w taaakiej komitywie ze wszystkimi
mieszającymi w zupie bumowej...
to prawda, tak właśnie jest ;o)
dlatego pragnę jednocześnie prosić o wybaczenie za moją zwłokę (ibb II
miał się ukazać w czerwcu-lipcu 2004), i podziękować za tą ponad czasową
dozę cierpliwości (resztkę której zabieram pod następne wydanie). gwoli
sprawiedliwości dodam, że wszystkie materiały otrzymałem pózniej, niż
zakładaliśmy, a jednocześnie dużo wcześniej, niż sam znalazłem odpowiednio
dużo czasu, by sprawę pchnąć do przodu.
nasza grupka ma burzliwy rok za sobą: od pierwszych rangów, poprzez pierwszy
zlot, pierwsze artykuły prasowe, audycje radiowe, "przebłyski"
w tv, i last not least nasz pierwszy "performance" przed kilkunastu
dniami w białowieskim parku narodowym...
czy to już wszystko? nie. najważniejszym jest to, iż pomimo dzielących
nas odległości, zainteresowań, przekonań, czy wieku przez cały ten czas
świetnie się bawiliśmy. nasze spotkanie na łamach festiwalu "żubrowisko"
ukazało całkiem wyraznie, iż jedyną rzeczą, na którą wszyscy złorzeczyli,
był brak czasu dla nas samych. nagle okazało się, iż trzy dni mineły,
trzeba było na powrót pakować manele, a chętnie porzucalibyśmy jeszcze
choć jeden dzień bez stresu jobu, jaki był naszym udziałem, aby muc nacieszyć
się sobą nawzajem.
humorystyczną prawie cechą obydwu tegorocznych zlotów był fakt, iż pierwszy
zorganizowaliśmy wiosną, drugi już prawie pózną jesienią, a więc w czasie,
kiedy aura nie jest tą idealną dla zakrzywionego drzewa. pomimo tego każdy,
kto otarł się o te imprezy zabrał ze sobą worek wspomnień i kawał dobrego
humoru.
wiem, wiem, mógłbym tak wiecznie ględzić, a więc blaaa bla bla blaaa bla
bla...
... kończąc nie mogę zapomnieć o mojej jakże udanej "stopce"
z ostatniego wydania:
życze wam wszystkim dobrej lektury i nie mniej udanej zabawy. a wasze
rangi? oby zawsze znalazły tą perfekcyjną linię powrotu w wasze dłonie!
listopad 2004
 |
|