|
independent
boomerang bulletin
|
|
wydanie
II/04 - pazdziernik/grudzień 2004 - I rok wydania - polska wersja jezykowa
|
| ||||||||
|
kotarbinski powiedział : "nie wiesz jak zrobić?
zacznij robić!" właściwie dlaczego aluminium? Jest przecież cala masa
materiałów, z których można zrobić coś, co sensownie lata. w dodatku w
wiekszości są one łatwiejsze w obróbce, w sieci mnóstwo planów policzonych
dla sklejki, kompozytów czy bakelitu. a aluminium? ciężkie, twarde w obróbce
a nietrwałe przy awaryjnych lądowaniach. powiadają też, że niebezpieczne.
w dodatku przeglądając zbiór kilkuset planów nie znalazlem niczego zaprejektowanego
dla tego materiału. wszystko to nie brzmi zachęcająco - po co więc za
to się brać?
najważniejsza, k... jest zaprawa! a tą były dla mnie godziny spędzone w
warsztacie rowerowym. znajomość z jego szefem, tomkiem dziubińskim zaczeła
się ładnych parę lat temu, kiedy jezdziłem jeszcze w klubie kolarskim. pózniej,
kiedy na tapecie pojawiły się zabytkowe rowery, nawiązaliśmy bliższą znajomość.
w krótkie zimowe dni slęczałem tam, wśród różniastych maszyn, nad zardzewiałymi
sprzętami z mojej "kolekcji". zawsze przeklinałem te maszyny,
bo sypały się z nich na wszystkie strony aluminiowe wióry. czasem warsztat
tonął wręcz pod kilkucentymetrową ich warstwą. szczerze podziwiałem bossa
za to, że potrafi przy pomocy urządzeń zmielić każdy kawał "mela"
na pył. wszystkie te frezarki, tokarki i szlifierki produkowały tyle odpadów,
że z czasem zaczeliśmy zbierać je w wory i sprzedawać na złom, co przyniosło
firmie niemały dochód.
pomysł pojawił się więc w podziemiach warsztatu, w czasie polerowania
piast mojego nowego nabytku - motoroweru komar. piast oczywiście aluminiowych.
polerowanie było już od jakiegoś czasu moją obsesją. zużywałem w warsztacie
kolejne tuby pasty polerskiej i nie mogłem wyjść z podziwu, że w tej przed
chwila jeszcze zapyziałej części mogę się przeglądać jak w lustrze. w tym
właśnie lustrze zobaczyłem któregoś dnia bumerang! wielki, błyszczący złowrogo
kawał mela o nieokreślonym kształcie zastygłym w metalu. najlepiej w wypolerowanym
metalu. moja idea przebiegła jak błyskawica warsztat, mijając po drodze
kolejne maszyny, na których można takie coś wykonać i zatrzymała się na
kupie gratów, gdzie leżały ścinki płyt aluminiowych, używanych do wyrobu
kół zębatych do rowerów. z okrzykiem "niech żyją surowce wtórne"
rzuciłem się w te graty i wróciłem po chwili z ładnym kawałem płyty. coś
mi jednak po drodze nie grało... płyta grubości 4mm, na której zmieścił
by się średniej wielkości trzyskrzydłowiec była cholernie ciężka! ale nie
wpłyneło to na mój entuzjazm. zrobiłem krótki wywiad z szefem - porozumiewawcze
spojrzenie miało oznaczać "można się tym poczęstować?" i przystąpiłem
do badania materiału. ku mojej rozpaczy najnowszy pilnik nie mógł tego poważniej
skaleczyć. co gorsza, materiał łuszczył się w brzydki sposób, nie dając
nadziei na ręczną obróbkę. o zrobieniu mu krzywdy papierem ściernym można
było zapomnieć. zostałem uświadomiony przez bossa, że materiał, który znalazłem
to PA6, utwardzany dural do obróbki maszynowej. nie jest to najgorsza rzecz
jaką mogłem trafić, bo stopy przeznaczone do utwardzania są ponoć jeszcze
gorsze. kolejnym ciężkim (dosłownie) ciosem był dla mnie wynik prostych
obliczeń masy przyszłego rangu z mojej twardej płyty. głupi mini tripale
zrobiony z 4mm duralu ważyłby jakies 150 - 180 gram! zgroza! należało więc
przemyśleć sprawę.
ponieważ moi dotychczasowi bogowie (krzycho i hanbei) na hasło "alu"
na ogół ciekawie mi się przyglądali lub taktownie milczeli, postanowiłem
napisać do kogoś, kto robi dziwne bumerangi. dziwniejszych rzeczy niż
kompozytowe formy pierra kutka nie widziałem, więc padło na niego. wysmażyłem
szybkiego maila, że zamierzam zrobić coś z alu, ale napotkałem pewne trudności
z masą i mam zamiar wyrzucić większość metalu z buma i zastąpić go czymś
lżejszym. pytania są dwa - czy on to popiera i czy ma pomysł, jak daleko
można się posunąć w zmniejszaniu grubości użytego materiału? pomimo ostrzeżeń,
że pierre odpisuje na maile raz w roku jeszcze tego samego wieczoru miałem
odpowiedz. i to jaką! parę ładnych wypasionych akapitów bezcennych informacji!
dla 1,5 - 2,0mm aluminium możecie przyjąć, że cały plan
należy pomniejszyć do jakiś 70 - 85% oryginału. dokładny wymiar zależy
od rodzaju użytego w oryginale materiału i od tego, jakiej grubości alu
macie zamiar użyć.
tak więc, skoro jednak raz mnie omotało, że "TERAZ!" nie było
już odwrotu. przekonał się o tym szybko krzyś pietrzak, któremu naopowiadałem,
że tę płytę w zasadzie można świetnie pociąć wyrzynarką... co zostało
z brzeszczotów, widać na zdjęciu. oczywiście nic nie dało się wyciąć -
wyrzynarka mogła co najwyżej z największym trudem ciąć na wprost. żadnych
zakrętów. ponieważ przez najbliższe dwa tygodnie nie było szans na dostęp
do żadnych sensownych narzędzi wziąłem do ręki piłkę włosową, paczkę włosów
do metalu i... po tygodniu pierwszy rolling miałem gotowy. oczywiście
bez dziury w środku. mogłem jednak zacząć go szlifować. z tym kłopot był
już znacznie mniejszy - nowy pilnik do metalu radził sobie z tym całkiem
niezle. jedyna rzecz, na którą trzeba zwrócić uwagę, to kontrolowanie
głębokości szlifowania. 1,5mm materiału to naprawde cieńka rzecz i oko
nieco tu zawodzi. bardzo przydała się przy takiej pracy śruba mikrometryczna.
myślę, że zwykła suwmiarka też byłaby niezła...
prototyp został więc oblatany i mogłem spokojnie przystąpić do budowy pierwszej serii w liczbie 2 sztuk. zostały one wycięte już na frezarce z przewidzianą w środku trójkątną dziurą. doszło więc szlifowanie trzech łaczników wokół dziury. plany przewidują wykonanie ich w odmiennych wersjach. pierwszy będzie miał wiercone łączniki - podobno środkowa część buma nie ma większego wpływu na charakterystykę lotu - w końcu wielka dziura w środku i tak już jest, a kilka dodatkowych otworków fi 2 - 3mm nie powinno mieć większego znaczenia poza estetycznym, na którym mi zależy. druga wersja bez dodatkowych dziur na łącznikach będzie tą ostateczną o jaką chyba mi chodziło od początku. na końcach płatów, na płaskiej przestrzeni pomiędzy krawędzą natarcia a spływu fragment aluminium zostanie zastąpiony wstawkami z półprzezroczystego tworzywa. jeśli uda mi się odtworzyc dokładnie kształt wstawek na każdym płacie, nie powinno mieć to znaczenia dla "lotności" ranga. co na tym zyskam? dalsze, choć niewielkie zmniejszenie masy i mocarny efekt estetyczny - polerowane alu i kolorowe refleksy w czasie lotu w słoneczny dzień. ech.. marzenie, prawda?
| ||||||||
|
| okładka
| editorial
| w numerze...
| aluminium thoma
| nasz pierwszy zlot
| ryzyk-fizyk
| bumerangowy fraktal
| refleksje sombrera
| szybkie myśli
| wichrzysko!
| asterix w brytanii
| rulez
| galernicy
| imadło
| news & olds
| listy
| co jest
grane?
| cdn...
| impressum
|
|
|
copyright
© by independent boomerang bulletin 2004 |