|
jak rzucać by fast catch był godnym swego miana, hanbei, na
podstawie artykułu cheta snouffera "fast catch training tips",
ulricha roosa "fast catch und endurance" i paru swoich doświadczeń
raz jest szybko, raz nie. czasem to "wina"
wiatru, czasem zmęczenia, lub po prostu woda za rzadka, jak mówi kiepski
pływak. ale jak powinna wyglądać konkretna praca pozwalająca na efektywne
polepszenie techniki tej szybkiej dyscypliny. na tyle, by może nie zostać
"mistrzem", ale móc cieszyć się niekłamaną satysfakcją?
podczas treningu fast catcha powinno się regularnie zmieniać "środek
ciężkości", który jest sednem danej części treningu. z jednej strony
rzuca się szlifując technikę wyrzutów i chwytów, przechodząc następnie
do do ćwiczenia przełożenia, czy koncentrując się na szybkości.. osobną
pracą jest zespolenie tych czynników i koncentracja tylko na tym punkcie:
wyrzut, technika łapania z obrotu, który jest jednocześnie wykorzystany
jako energia wspierająca następny wyrzut. ostatnim krokiem jest sprawdzian
pod srogim okiem stopera. dopiero tutaj widać, czy jest to w istocie to
wyśnione "bang bang bang" czy raczej "łapu capu".
dla przypomnienia:
- fast catch: 5 wyrzutów i chwytów (złapań) w możliwie krótkim czasie
(max: 60 sekund)
- endurance: maksymalna ilość wyrzutów i chwytów w przeciagu 5 minut
początek treningu
1. pierwszą fazą powinna być kombinacja rzutu i łapania. czas w
tej fazie jest nieważny, chodzi o perfekcyjny ciąg rzutów i złapań: rzut-catch,
rzut-catch, rzut-catch. liczenie złapań jest w tym momencie również szkodliwe.
najważniejszy jest rytm, niejaka "wpadka medytacyjna", w której
przestaje się myśleć, a jedynie wykonuje kolejne techniki, będąc wewnętrznie
odprężonym. jeśli osiąnie się po paru minutach rozgrzewki pewną ciągłość,
można poprosić o podanie startu na stoperze i komendy informujące o czasie
kolejnych serii pięciorzutowych. należy teraz zwiększyć szybkość dochodząc
do granicy szybkości, jaką można osiągnąć bez utraty uczucia odprężenia.
bardzo szybko stwierdza się następujący fakt: osiągane czasy wcale nie
są złe. więcej: są zaledwie 1-2 sekundy gorsze od czasów, w których rzucający
koncentruje się wyłącznie na szybkości, stając się spiętym i popełniając
coraz to więcej błędów. tylko odprężone rzucanie, pozwalające wyłączyć
się i pozostać obojętnym na otoczenie gwarantują sukces na zawodach, nawet
jeśli te przeprowadzane są na zasadzie przyjacielskiego "pokaż, co
potrafisz". harmonia ruchu, wyrzutu, złapania, obrotu i kolejnego
wyrzutu jest jak taniec, lub kata wschodnich sztuk walki. ćwicząc w ten
sposób można dość szybko przejść z czasów 24-20 sekundowych na te poniżej
granicy 20 sekund, 19-18 sekund. na oficjalnych zawodach przechodzi się
dwie serie rzutów. rzucając zgodnie z powyższymi radami osiąga się dobrą
pozycję wyjściową umożliwiającą intesywną akcję przy drugim podejściu.
pomimo tego stoper jest, czego nie należy zapominać, bardzo ważną częścią
treningu. rzucając na wyczucie nie będzie się nigdy pewnym, w jakich granicach
czasowych się poruszamy. jeśli informacja ta dociera do nas dopiero podczas
zawodów, to jest ewidentnie spóznioną.
2. druga faza treningu zajmuje się tylko "przełożeniem".
tutaj stopuje się czas, w którym bumerang znajduje się w dłoniach: chwyt,
przełożenie (nie gotowość do następnego wyrzutu). czasy wszystkich pięciu
przełożeń zostają sumowane: w tym momencie wie się, jak długo podczas
jednej rundy rang "spoczywa" w dłoniach. przypuszczalnie chodzi
tu o 6 - 8 sekund, jeśli jest się przeciętnie dobrym miotaczem, lub popełnionych
zostało parę błędów. przy osiągnięciu 4 sekund szanse na niecodzienny
wynik ogólny są już bardzo realne. koncentrując się na tej fazie dochodzi
do reakcji "nic, tylko pozbyć się tego z rąk!", w tym momencie
same rzuty stają się już czynnością podświadomą.
częściowo może dojść do sytuacji, w której rzuty są beznadziejne. pomimo
tego ta faza treningu jest równie ważna, jak pozostałe, ponieważ na wynik
końcowy składają się faktory: techniki rzutu, przełożenia i celności wyrzutu
- wszystkie trzy płynne i możliwie szybkie, w sensie "jednego ruchu".
poprawienie wyniku jest możliwe tylko poprzez ćwiczenie poszczególnych
kroków pojedynczo, a następnie razem.
3. ostatnią fazą jest właśnie wspomniana całość, czyniąca z trzech
rozbitych ruchów jeden. ważnym czynnikiem jest "rytuał".
ogólnie następuje komenda: "stoper gotowy?", ale zanim nastąpi
cała akcja, rzucający powinien sięgnąć po rytuał, by zrelaksować psyche
i physis. schylając się, by zerwać trochę trawy i rzucając ją następnie
w powietrze dla wyczucia wiatru ma się już "dwie muchy za jednym
zamachem w garści". rytuał może być dowolny, ale powinien istnieć,
by muc się wyłączyć i przygotować wewnętrznie na czekające zadanie.
i dalej, zaczyna się taniec! miotacz wykonuje serię pięciu rzutów, tak,
jakby były to zawody. bumerang nie został pochwycony i spadł na ziemię?
nie szkodzi, dobiegnij, podnieś go szybko i wyrzuć powtórnie! akcja zostaje
zakończona, jeśli pięć rzutów i chwytów zostało ukończonych, lub minęła
jedna minuta.
ważnym jest nastawienie psychiczne, jak gdyby chodziło naprawdę o zawody:
tym łatwiej oswoić się z tą lekko stresową sytuacją. pierwsza runda została
zchrzaniona? masz więc już tylko jedną. teraz ważna jest decyzja: rzucać
wolniej, ale za to pewniej, czy też dalej możliwie szybko? dwie rundy
zakończone? możesz startować następną: "stoper?", rytuał and
go!
w którymś momencie ma się swoje pierwsze zawody za sobą. ważna jest weryfikacja
tych doświadczeń. co zrobiłem dobrze, co nie? co mógłbym zrobić lepiej?
jak mogę ustawić strategię treningu, aby była możliwie dobrze dopasowana
do mnie?
czwarty - piąty wyrzut jest niecelny? skoncentruj się na technice (1).
przy wyrzucie zdarza ci się trafić w ziemię? również technika (1). chaotyczny
przebieg pomiędzy złapaniem i następnym wyrzutem? skoncentruj się na przełożeniu
(2). ćwicząc w ten sposób nie tylko niwelujesz słabe strony swej techniki,
podnosisz jednocześnie swoje możliwości. taka sytuacja umożliwia w którymś
momencie pewne rzucanie na granicy własnych umiejętności, co przynosi
czasem niebywałe efekty ;o)
reguły & co
1. przy fast catchu i endurance wszystkie wyrzuty
następują z okręgu o średnicy 4 metrów. podczas wyrzutu nie wolno nastąpić
na linię okręgu. łapanie jest dozwolone również poza okręgiem.
bumerang musi przekroczyć podczas każdego lotu granicę 20 metrów, inaczej
wyrzut nie zostaje liczony. każdy rzut jest kontrolowany przez sędziego
liniowego.
czas jest mierzony od pierwszego wyrzutu do piątego chwytu (jeśli seria
mieści się w limicie 60 sekund). jeśli piąty, lub ostatni uznany chwyt
nie nastąpił wewnątrz okręgu, czas zostaje zatrzymany dopiero w momencie
dotknięcia (przekroczenia) tej linii przez rzucającego.
przy endurance liczy się liczba uznanych chwytów. za uznane, jak i w fast
catchu, zostają te chwyty, które
- mieszczą się w limicie czasu
- podczas którego bumerang nie dotknął żadnego objektu lub ziemi
- podczas którego bumerang znajdował się pod kontrolą. to znaczy: nie
uznany zostaje chwyt, po którym bumerang bezzwłocznie jest upuszczony
na ziemię
- w endurance ostatni wyrzut musi nastąpić przed przekroczeniem limitu
5-cio minutowego )tym samym ostatni chwyt jest uznany pomimo, iż został
wykonany poza limitem 5-cio minutowym).
reguły te są aktualnymi regułami united states boomerang
association z 1988, i zostały uznane przez najważniejsze organizacje
bumerangowe w europie.
2. wiatr. dobre wyniki w obydwu dyscyplinach są możliwe jedynie
przy słabym (bardzo lekkim) wietrze. bardzo dobre tylko przy "delikatnym",
cechującym się dodatkowo stałością kierunku i siły.
z grubsza można powiedzieć, iż bardzo dobry wynik przy słabym wietrze
wynosi 55 chwytów w endurance (w przeciągu 5 minut), oraz 23 sekundy w
fast catchu (5 chwytów). przy mocnym wietrze - który przy rzucaniu "just
for fun" noże być jeszcze wiatrem lekkim - wyniki te są o około 50%
gorsze.
3. sprzęt. w tej części chodzi mniej o konkretne plany, a bardziej
o charakterystykę. rangami mającymi szansę w tych dyscyplinach są szybkie
2- i 3-skrzydłowce (czyli bumerangi na "słaby wiatr"). obecnie
używa się już w większości rangów 3-skrzydłowych. ich zaletami są: lepsza
"łapliwość", przez wzgląd na wiecej "mięsa" (dla nowicjuszy:
2-skrzydłowy bumerang jest objętościowo mniejszym); dodatkowo odpada wybieranie
wygodniejszego ramienia, za które rang zostaje wyrzucony (wyjątek stanowią
modele o mocno asymetrycznej formie).
po czym poznać "szybki" bumerang:
średni czas lotu jednego okrążenia: max. 3,5 sekundy. 3 sekundy to
już bardzo szybki bumerang. o czasie 2,5 sekundowym też sporo słychać,
ale te modele są wciąż tajemnicą warsztatu tych dzierżących w swych
rękach odpowiednie tytuły... poza tym wiadomo, że jest raczej niemożliwym
zbudowanie dwuch blizniaczych rangów.
masa, jak i rozpiętość skrzydeł bumerangu musi być ograniczona: chodzi
o to, by można go możliwie szybko przyspieszyć. przy większej rozpiętości
powinno się redukować materiał wiercąc np. dziury, lub stosując materiały
lżejsze od np. sklejki lotniczej
bumerang powinien być tak skonstruowany, iż istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo
uchwycenia "mięsa" podczas łapania (najlepiej jego środka)
- barwy rangu powinny być "rzucające się w oczy". przy modelu
2-skrzydłowym, lub o asymetrycznej formie ramion ramię za które rang
zostaje wyrzucany, powinno być odpowiednio zaznaczone (najlepiej innym
kolorem: tape może zmienić środek ciężkości)
4. konstrukcja i budowa. faktem jest, że przy
bumerangach można osiągnąć ten sam cel za pomocą różnych metod, pomimo
tego pewnych ogólnych wyznaczników należy się trzymać, chcąc osiągnąć
dobre rezultaty w dyscyplinach tutaj omawianych:
skrzydła powinny być wąskie, około 6-ciokrotna grubość. zbyt szerokie
skrzydła wzmacniają efekt szybowania i masę bumerangu. zbyt wąskie skrzydła
nie potrafią przebić się przez opór powietrza: bumerang zwalnia, traci
szybkość a następnie spada
wznoszenie powinno być wzmocnione. dobre wznoszenie uzyskuje się przy
formach, przy których wiatr możliwie "krótko" ociera się o
profile: jest niejako odbijany pionowo o krawędz natarcia. negatywnie
wyszlifowana dolna strona skrzydła, bevel, lub długie krawędzie spadu
również wspomagają wznoszenie. również długie ramiona są nie bez znaczenia,
choć... podnoszą masę bumerangu
linia lotu powinna być regularna i niska. oznacza to,
że moment, który utrudnia bumerangowi "położenie się na boku"
musi być dłuższy, niż w "przeciętnych" bumerangach. efekt ten
wspomagany jest przez:
- negatywny kąt wygięcia ramion ("w dół"), obojętnie, czy
jedno, dwa, lub wszystkie ramiona (niektóre szybkie rangi nie potrzebują
tego triku)
- uwydatnienie znaczenia (podczas lotu) jednego z ramion, przez formę,
obciążenie lub szlif
5. techniki zaawansowane.
wyrzut: z maksymalną szybkością, jaką miotacz dysponuje. lżejsze
modele nie wymagają przy tym zbyt wielkiej siły, jednakże rangi charakteryzujące
się ekstremalnie małym momentem odchylenia (położenie na boku), wymagają
czasem wprost niebywałej siły (i wprawy: istnieje tu ryzyko kontuzji).
im większa szybkość rangu i siła podczas wyrzutu, tym mniejszy musi być
moment odchylenia, aby bumerang nie wystrzelił pod koniec w górę i przeleciał
nad rzucającym. kąt wyrzutu takich bumerangów musi być idealnie równoległy
do ziemi, natomisat nachylenie rangu w pionie powinno mieścić się między
0°-3°: pozycja przy wyrzucie jest więc w zasadzie prostopadła. wysokość
wyrzutu równa się wysokości ramion.
praworęczny miotacz musi uzyskać lekkie napięcie w ciele, aby wykonać
idealnie taki rzut: kolana powinny być o przynajmniej 10 centymetrów ugięte,
lewa stopa około 1 metra przed prawą, ubranie nie może krępować ruchów
ciała.
przy wyrzucie nic nie powinno być pozostawione ślepemu przypadkowi. skoncentrowany
wyrzut następuje zawsze przy użyciu tego samego ramienia. w 2-skrzydłowcach
jest to ramię 1, w 3-skrzydłowcach ramię 2. czas, który wygrywa się przy
ciągłym wyrzucie "jak leci", traci się niepomiernie mocniej
przy nieudacznych chwytach, lub poprzez nagły upadek bumerangu. wyrzuty
są kierowane w wiatr w możliwie taki sposób, aby bumerang przelatywał
(przy powrocie) tuż obok miotacza: około 30 centymetrów.
chwyt: głównym problemem przy łapaniu szybkich rangów jest bezpieczeństwo.
początkujący mogą mieć ogólnie problemy ze złapaniem jako takim przyrządu,
pokonującego jedną rundę w czasie poniżej 3,5 sekund. rękawice jak
i okulary są podstawą! przy zle kontrolowanym powrocie można wbić
sobie rang w twarz (wiem coś o tym...) lub nawet wybić oko. łapanie bez
rękawicy może zakończyć się rozcięciem ręki, palców czy "odciętymi"
paznokciami (i tu mam na myśli własne przeżycia). rękawica jest konieczna.
obawa, jakoby rękawica pogarszała technikę chwytania jest bezpodstawną
i pozbawioną sensu. miotacz praworęczny musi chronić głównie swoją lewą
dłoń, leworęczny prawą. niektórzy miotacze (praworęczni) zakładają na
lewą dłoń dwie rękawice, na prawą (wyrzucającą) jedną. kontrolowane ryzyko
dopuszcza jedną, twardą rękawicę na lewej dłoni, co jednak nadal pozostaje
ryzykowne.
jako okulary ochronne nadają się okulary używane podczas prac szlifierskich.
design tych "bryli" jest już też nie całkiem przedpotopowy...
przy mocnym słońcu warto mieć nakładki przyciemniające.
przy "nieszczęśliwych wypadkach" słyszałem o następujących środkach:
przy siniakach zmasowana akcja sprayem zamrażającym: czyni cuda! przy
"ranach ciętych" dobry jest opatrunek w sprayu, można z nim
nadal rzucać, nie mając na palcu czy rące przeszkadzającego plastra...
przełożenie: jest punktem kulminacyjnym. natomiast absolutnie płynny
wyrzut i chwyt są podstawą tego manewru. jeśli rzuty i chwyty są niedokładne,
lub bumernag zostanie podniesiony po upadku z ziemi, czas trwania przełożenia
wynosi nawet u wytrawnych miotaczy około 2-3 sekund. jeśli rzuty i chwyty
są clean, o rozstrzygnięciu stanowi "sortowanie" (czas trwania
wyboru prawidłowego ramienia) i szybkość obrotu ciała. jak na taśmie u
forda, należy możliwie skrócić niepotrzebnie długie ruchy ;o)
techniki przełożenia (dla miotaczy praworęcznych; leworęczni muszą
zamienić słowa "right" na "left"):
miotacz zaczyna ruch obrotowy, w stronę nadchodzącego rangu. bumerang
nadlatuje lekko z zewnątrz i z tyłu miotacza, na wysokości pomiędzy jego
biodrami a ramionami. lewa dłoń jest ustawiona wierzchem do piersi (jest
dłonią "wewnętrzną", przy ciele), prawa jest na zewnątrz (od
ciała) i wskazuje wnętrzem pierś miotającego. bumerang zostaje klinowany
podczas przelotu, a że klinuje go dłoń miotająca, przechodzi się od razu
do następnego wyrzutu. podczas klinowania miotacz okręca się dalej wokół
własnej osi, o jakieś dwie trzecie obrotu, osiągając powrotnie pozycję
wyjściową (następny wyrzut). technika ta wymaga celnego wyrzutu i perfekcyjnego
chwytu, jako, że ciało nie służy tutaj za dodatkową osłonę (przy nieudanym
chwycie bumerang poleci dalej).
czy jest to możliwe na odwrót? tak, np. doug dufresne (twórca bardzo
szybkiego laminowanego fast catcha, usa), okręca się zgodnie z ruchem
wskazówek zegara, co powoduje, iż na moment traci kontakt wzrokowy z nadlatującym
rangiem.
wolniejszym, ale pewniejszym i z początku łatwiejszym sposobem, jest łapanie
bumerangu przed sobą, czyli na wysokości piersi - brzucha. nawet, jeśli
rang prześlizgnie się między palcami miotacza, można go nadal "przyskrzynić
na bramkarza". biorąc jednak pod uwagę następujące po złapaniu "sortowanie"
traci się znowu około 1,5 sekundy (w tym czasie taki john flynn czy fridolin
frost przełożą już z dwa razy...). szybkość tego przelożenia da się jednak
zredukować do około 1,1 sekundy, a nawet poniżej.
6. trochę liczb
jak wyglądają dzisiejsze wyniki fast catcha i endurance:
| |
fast catch |
endurance |
| sąsiedzi (niemcy) |
16,24 sekundy
fridolin frost; 20 czerwca 2002, varrel (G) |
71 chwytów
harald steck, 31 maja 1997, amstelveen (NL) |
| rekord europy |
15,3 sekundy
gregory bisiaux (F); 1991, lyon (F) |
80 chwytów
yves caze (F); 3 pazdziernik 1998, dijon (F) |
| rekord świata |
14,60 sekundy
adam ruhf (usa); 31 sierpień 1996, emmaus (usa) |
80 chwytów
yves caze (F); 3 pazdziernik 1998, dijon (F) |
(fast catch) przepuszczając te liczby przez liczydło, wychodzi, iż fridolin
rzuca z szybkością 3,25 sekundy (na jeden rzut), gregory potrzbuje na to
samo 3,06 sekundy, natomiast adam już tylko 2,92 sekundy! (jeśli się nie
mylę, miał chłopak 15 wiosen na karku, kiedy to wymachał...). w tabeli nie
wygląda to aż tak mocno jedno za drugim, natomiast po obliczeniu różnica
rzuca się mocno w oczy.
ponieważ wszystkie współczesne bumerangi najwyższej klasy są w zasadzie
sobie równe właściwościami, i wszyscy ci miotacze staneli na linii startowej
przynajmniej podczas wymienionych zawodów w emmaus, należy wyjść z założenia,
iż przynajmniej 80% różnicy czasu między wynikami jest kwestią perfekcyjnego
rzutu i chwytu oraz przełożenia (wychodzę z założenia, że na wiatr nie można
zwalić więcej niż 20%) - tym samym technikę tą najlepiej opanował adam ruhf.
nie inaczej z endurance, choć tutaj dochodzi do tego niejako różnica pomiędzy
sprinterem a maratończykiem. podczas gdy harald "zużywa" (włączając
w to możliwe upadki bumerangu na ziemię) 4,25 sekundy na rzut, yves pokonuje
ten dystans w 3,75 sekundy. przerabiając te dane na fast catcha: harald
potrzebowałby 21,25 sekund (!) na pięć rzutów, a yves 18,75. obydwaj byliby
więc stosunkowo powolni. jeśli wezmę pod uwagę, iż mnie udało się (podczas
korzystnego dnia, w którym miałem zarówno partnera ze stoperem obok siebie
jak i doskonałe warunki, a jednocześnie około dwóch miesięcy treningu po
godzinę, dwie na dzień za sobą) 5 rzutów w 18,8 sekundy, rzekłbym, są bardzo
wolni..
finezyjność techniki mówi za siebie, jeśli wspomni się słowa, które padły
podczas wręczania nagród w wanheimie (niemcy). zwycięzca w endurance, barnaby
ruhe (63 chwyty) podziękował johnowi flynn (59 chwytów) słowami: "stary,
dzięki za dwa przepuszczone i jedenaście strąconych rangów". czyli,
że john mógł wyciągnąć grubo ponad 72 chwyty, ponieważ 11 rzutów zakończonych
upadkiem przy miotaczu kosztuje mniej czasu, niż dwa przepuszczone rangi,
za którymi trzeba pobiegać i wrócić w nakreślony okrąg...
większa część najlepszych miotaczy jest zdania, że trening endurance jest
zbyt nudny, by można go konsekwentnie przeprowadzić tą samą metodą, o jakiej
wspomniałem przy fast catchu. ich trening polega na kolejnych porcjach 12-15
rzutów, pomiędzy którymi robią małe przerwy. gdyby utrzymać szybkość adama
przez tych 300 sekund, rekord świata w endurance wynosiłby... 103 chwyty!
choć jest to fizycznie niemożliwe, należy wyjść z założenia, że poprzeczka
endurance jest łatwiejsza do przesunięcia, niż fast catchowa.
7. triki
przy wyśmienitych warunkach atmosferycznych bumerang na pewno podchodzi
bardzo dokładnie do miotacza (wychodząc z założenia, że ten ostatni nie
tylko podszlifował swój rang, ale i technikę). w takiej sytuacji jest dość
sensowne, "skrócić" lot rangu wyrzucając go przy brzegu nakreślonego
koła (które, jak już wspomniałem ma 4m średnicy). przy 19 metrach zaoszczędza
się w ten sposób około 10% czasu w porównaniu do lotu o średnicy 21 metrów.
wynika to z faktu, iż bumerang zakreślający okrąg o średnicy 19 metrów potrzebuje
nie tylko mniej czasu na krótszą drogę: 59,66 metra, ale jest on również
mniej wyhamowywany podczas lotu przez opór powietrza i nie musi być wyrzucony
z tak wielkim impetem, jak ten, który pokonuje okrąg o 21 metrowej średnicy
(65,94 metra).
zawodowym rewolwerowcom stoi jeszcze jedna droga otworem: można przetuningować
bumerang na 18 metrów. ryzyko istnieje w postaci sędziego liniowego, który,
z głupia frant, może zawołać "za krótko!" i ten wyrzut w fast
catchu trzeba "dorzucić", a chwyt w endurance nie będzie liczony.
wtedy sprawa się rypnie, a okrzyki z trybuny "sędzia ..j!" nie
są mile widziane ;o)
ludzie w stylu billy the kida, których można obserwować podczas zawodów,
są tak wyrafinowani, iż przy 5-tym rzucie fast catcha "nie zasypiają"
pod zewnętrzną linią okręgu (podczas rzucania miotacz automatycznie przesuwa
się przy chwytaniu w tył, lub na boki), tylko stawiają jedną stopę najdalej
jak mogą poza okręgiem i wyciągają możliwie mocno ręce do ostatniego chwytu,
by skrócić czas lotu do minimum...
last not least: zdarza się, iż podczas endurance delikatny i szybki bumerang
pęka poprzez intensywne łapanie przed ukończeniem konkurencji. przeważnie
następuje to po 4 minucie rzucania. na taką okazję warto mieć blizniaczy
model w zanadrzu, inaczej cały wysiłek na marne (reguły nie dają tutaj szansy
powtórzenia całej rundy z nowym modelem).
ps. wyjątki potwierdzają regułę: czasem trafia się bumerang fast catcha,
który nie trzyma się opisanych wyżej reguł, zwłaszcza tych "technicznych",
a jednak jest nadpodziw rekordowym. ale o tym w dziale imadło...
|
hanbei, w mowie potocznej lech walotek-scheidegger,
ma sporego fioła na punkcie rangów, lecz wciąż zbyt mało czasu,
by tylko rzucać rzucać rzucać i rzucać...
jego strona, obecnie poświęcona tylko bumerangom,
znajduje się pod adresem:
www.hanbei.com/
|
|
|